„Nowy Roku ty urodzaj naszym polom, łąkom daj, by jak śnieżnobiała brzoza, kwitł nasz ukochany kraj” – na początku nowego nucę z pewnym sentymentem tę PRL-owską, znaną z dzieciństwa piosenkę, która niezmiennie kojarzy mi się z zabawą choinkową w mojej starej, dobrej „podstawówce”. Przy okazji Nowego Roku – krótki koncert życzeń, czyli to wszystko, czego sobie i Państwu w ciągu najbliższych 12 miesiącach życzę:
W tym roku wielu moich kolegów, profesorów płockiego Seminarium, głosiło rekolekcje adwentowe. Siłą rzeczy w naszych rozmowach, najczęściej w refektarzu profesorskim, wymieniano konkretne parafie, opowiadano o blaskach i cieniach przepowiadania rekolekcyjnego, wspominano proboszczów i wikariuszy, którzy przecież wychowali się w naszym seminarium.
Ma być cieplutko, kolorowo i “magicznie”… A gdzie istota? Chodzi mi oczywiście o przesłodzone w mediach Boże Narodzenie.
Nie kupuję w Empiku. Nie muszę tam kupować – na moim osiedlu jest market z salonem In Medio, a po płytę mogę się wybrać do płockich galerii handlowych. W Empiku niech kupują Nergal, Maria Czubaszek i całe to towarzystwo, które „w ogóle świąt nie obchodzi”.
Taką sugestię znalazłem w notatce prasowej o zakończeniu formacji ekip kerygmatycznych, które wyruszą niebawem z rekolekcjami do parafii w płockiej diecezji. Dwie parafie oczekują na takie rekolekcje już w najbliższym adwencie, w sumie przygotowuje się 14 ekip, które - według informacji – nie będą moralizować, lecz podawać czysty pokarm, bez wysokiej teologii; będą mówić nie do rozumu, ale do serca, nie tyle będą informować, co dawać świadectwo, że Jezus jest ich Panem (Gość Płocki, nr 48/2014, s. I).
- ← Poprzednia
- 45
- 46
- 47
- 48 (Aktualna)
- 49
- 50
- 51
- 52
- Następna →