Homilia - obóz wakacyjny stypendystów Fundacji Dzieła Nowego Tysiąclecia – Popowo Caritas - 4 sierpnia 2021

Kochani Młodzi Przyjaciele,

z wielką radością spotykam się dziś z Wami – stypendystami Fundacji Dzieła Nowego Tysiąclecia. Witam Was serdecznie i pozdrawiam, życząc miłego pobytu na terenie diecezji Płockiej. Często mówi się właśnie o Was – Drodzy - że jesteście „ żywym pomnikiem” świętego Papieża, naszego wielkiego Rodaka. I to prawda! Jesteście pomnikiem – czyli widocznym znakiem pamięci o Kimś niezwykle ważnym, kto naznaczył dzieje Kościoła, Polski i świata. Jesteście więc jego – św. Jana Pawła II - pomnikiem, ale nie jesteście ze spiżu czy z kamienia. Jesteście „ żywi”, to znaczy – niosący w sobie życie, młode życie. Niesiecie także nadzieję na piękne życie, na życie dobrze przeżyte przez Was samych oraz przynoszące pożytek tym, którzy się z Wami spotykają. Myślę – Kochani Stypendyści – że to jest Wasze powołanie, Wasze szczególne zadanie i wyjątkowe zaproszenie, na które odpowiedzieliście. Modlę się za Was, aby starczyło Wam sił i nie zabrakło tej Bożej odwagi, tej determinacji, jakiej pełne było serce Waszego świętego Patrona.

Dziękuję więc Bogu za Was – za Waszą młodość, za Waszą gorliwość, za Waszą radość i pragnę razem z Wami w tym czasie wakacyjnej wspólnoty słuchać Słowa Bożego, odkrywając razem z Wami Boże drogi. Na ręce ludzi - Ks. Pawła z Zarządu Fundacji i Waszych Opiekunów – s. Tarsycji, ks. Kamila, Ks. Jarka oraz Waszych animatorów, dziękuję wszystkim, którzy służą temu Dziełu.

Wiem, że prowadzą Was w sposób szczególny w tym formacyjnym czasie trzy słowa: jestem-pamiętam-czuwam.

Zobaczcie, Moi Drodzy - że Słowo, które dzisiaj otrzymujemy w liturgii, również wokół tych trzech słów jest zbudowane.

Wiecie dobrze, że Bóg przedstawił się swojemu Ludowi jako ten, który jest. Zdaje się, że była nawet w czasie obozu konferencja ks. Doktora Jarka, naszego biblisty, na ten temat. Dziś widzimy, w jaki sposób Bóg jest z ludźmi, w jaki sposób Boże „ jestem” spotyka się z naszym ludzkim „ jestem” - „ jesteśmy”.

Odczytane przed chwilą Słowo Boże ukazuje nam bowiem, że Bóg jest przy swoim ludzie jako TEN, który prowadzi do wyznaczonego celu. Izraelici poznali Boga jako Tego, który skutecznie doprowadził ich do Ziemi Obiecanej. I ta Ziemia Obiecana, u której granic stanęli wyzwoleni z niewoli egipskiej synowie Izraela, została przedstawiona jako dar. Dar, który można zbadać i wybrać lub odrzucić. Odrzucenie Bożego daru staje się dramatem ludzi. Bóg jednak ten dramat dopuszcza – dlatego, że Jest miłością, i nie chce mieć niewolników, lecz synów. Bóg jest miłością odkrywaną i wybieraną w wolności serca…

Kochani! To Słowo jest dla nas bardzo ważne, zwłaszcza, kiedy w latach młodości „ miłość”, „ wolność” to słowa święte i najwyżej cenione, najmocniej przeżywane. To Słowo Pisma uczy nas, że jesteśmy naprawdę wolni, gdy jesteśmy przy Bogu, kiedy zawierzamy Jego miłości. Uczmy się od wędrującego po pustyni Paran Izraela. Zwróćmy uwagę, że drogę do ziemi obiecanej zamknęła Izraelitom nie potęga przeciwników, nie wysokie mury miast, nie trudne do zdobycia twierdze. Drogę do spełnienia snu o własnej ziemi, zamknęła Izraelitom utrata nadziei, utrata wiary w to, że dla Boga nie ma nic niemożliwego…

Wiele razy w życiu – Drodzy Moi – i nam może się wydawać, że znaleźliśmy się na przegranej pozycji. Że już nic się nie może zmienić. Że już nic się nie może udać. Ten egzamin – za trudny; ten nauczyciel – zbyt wymagający, ta podróż marzeń – nieosiągalna … Czy to bowiem możliwe, żebym ja, chłopak – dziewczyna z małej wioski pod Ciechanowem, pod Łowiczem czy Bydgoszczą, żebym dostał się na ten uniwersytet, żebym zdobył to stypendium, żebym przebił się przez ten szklany sufit wielkomiejskich układów i znajomości???

Słowo Boże odpowiada: tak, jest to dla Ciebie możliwe. Jesteś przecież otoczony ludźmi, którzy Ci w tym pomogą, a przede wszystkim jesteś zamknięty w Sercu Boga, który, jak mówi Psalmista, niesie Cię na swoich skrzydłach. Tyko się nie załamuj, tylko nie ulegaj zwątpieniu, tylko nie przestawaj wierzyć, nie tylko we własne siły, ale przede wszystkim nie przestawaj wierzyć w miłość, która Cię stworzyła, i która poprowadzi Cię przez życie…

Bądź jak ta kananejska kobieta z Ewangelii. Nie zniechęcaj się. Bo będą też takie chwile, może już ich doświadczyłeś, może już je przeżywasz, że będzie ci się wydawać, że Pan Bóg nie wysłuchuje twojej modlitwy, że niebo nad Tobą jest zamknięte, że miłość jest tylko pustym dźwiękiem, że nie można ufać nikomu, bo wszyscy dookoła kłamią. Pamiętaj, proszę, że właśnie w chwilach ciemności jesteś najbliżej Serca Boga. Jezus ukryty w ciemności takich chwil nie odrzuca Cię, ale czeka na Twoje serce, aby zwróciło się właśnie do Niego. Pokus, żeby uciec, dać sobie spokój, będzie wiele. Fałszywych pocieszaczy, złudnych kryjówek przed samym sobą i własnym bólem też nie zabraknie. Będą kusić używki, będzie kusić świat internetu, gier, serwisów społecznościowych, wszystko, żeby zagłuszyć ból i zapomnieć o słabości. Tymczasem wiesz dobrze, że kiedy zostajesz tylko sam ze sobą, kiedy wyłączysz już telefon i komputer, i kiedy żaden napój już nie dodaje ci skrzydeł – ten ból powraca… Ale nie jesteś z nim sam! Oddaj Jezusowi, choćby łzą, ten ból, to szukanie, to pragnienie wolności i miłości, jakie jest w twoim młodym, dobrym sercu. Oddaj je Jezusowi… Choćby łzą.. Proszę Cię, zaufaj mi… Wiem, o czym mówię, mówiąc o Twoim bólu… I wiem, o czym mówię, mówiąc o pocieszeniu, które przychodzi przez łzy, które przychodzi wtedy, kiedy człowiekowi wydaje się, że z życia zostały mu już tylko okruszyny spadające ze stołu, przy którym dobrze bawią się inni.

Bóg jednak się Tobą nie bawi! Nie manipuluje człowiekiem. Nie jest inżynierem społecznych zachowań. Nie składa obietnicy, której nie dotrzyma.

ON jest miłością. Jest wolnością. Jest prawdą.

Jeśli uwierzysz Mu – bramy Ziemi Obiecanej staną przed Tobą otworem…

Spróbuj wybrać się w drogę przez życie z mocną wiarą w taką miłość. Św. Jan Vianney, który jest patronem dzisiejszego dnia, chociaż był księdzem bardzo wierzącym i pobożnym, odebrał kiedyś lekcję bliskości z Bogiem od prostego wieśniaka. Kiedyś ks. Jan zauważył mianowicie, że ma parafianina, który często przychodzi do kościoła, ale nie było widać, żeby odmawiał jakieś modlitwy. W końcu zapytał tego człowieka, co robi. I usłyszał w odpowiedzi – modlę się; - jak? – zwyczajnie: On patrzy na mnie – ja patrzę na Niego….

Wystarczy … To wystarczy!

On patrzy na Ciebie… I kocha Cię… On pierwszy Jest – pamięta o Tobie i czuwa nad Tobą. Po prostu popatrz na Niego… I będzie tak, jak zapisał św. Jan Paweł II– dalej Miłość ci wszystko wyjaśni…

Amen.