Ochrzczona 12 kwietnia

Ochrzczona w kwietniu, tak jak nasz naród i mieszkająca od niespełna 3 lat przy ul. Mieszka I, choć już kilka dni po obchodach, czuję się wewnętrznie przymuszona do napisania choćby kilku słów o 1050. rocznicy Chrztu Polski. Na szczęście media nie zawiodły, było wiele relacji, komentarzy, obrazów, którymi można teraz myśleć o gnieźnieńsko-poznańskich uroczystościach.

Fot. blog 56.jpg

Ochrzczona w kwietniu, tak jak nasz naród i mieszkająca od niespełna 3 lat przy ul. Mieszka I, choć już kilka dni po obchodach, czuję się wewnętrznie przymuszona do napisania choćby kilku słów o 1050. rocznicy Chrztu Polski. Na szczęście media nie zawiodły, było wiele relacji, komentarzy, obrazów, którymi można teraz myśleć o gnieźnieńsko-poznańskich uroczystościach.

Wcześniej ukazało się też wiele interesujących publikacji na ten temat. Kto chciał, wiedział, że aby mieć pełny obraz, trzeba sięgnąć po książki profesorów Krzysztofa Ożoga czy Andrzeja Nowaka. Poza tym w „Gościu Niedzielnym” z lutego tego roku znalazłam wywiad z Philipem E. Steelem. Nie wiem, jak to się dzieje, że to często obcokrajowcy właśnie, zajmując się historią Polski, dochodzą do interesujących, wcześniej nigdzie nie sformułowanych wniosków.

Prowadzący wywiad Jakub Jałowiczor pyta tego amerykańskiego ewangelika, dlaczego zwyciężyła narracja, według której decyzja Mieszka o chrzcie miała czysto polityczne podłoże. Historyk odpowiada, że zawinił XIX-wieczny scjentycyzm, który redukował wszystko do prostych czynników – w tym przypadku do „polityki i kasy”. I przekonuje, że reprezentant „królewskiego szczepu Piastowego”, „ryzykant Mieszko” najpierw się nawrócił, a dopiero potem podjął decyzję o chrzcie. Warto sięgnąć po jego książkę „Chrzest i nawrócenie Mieszka I”. 

W tym kontekście żenująco wyglądała dyskusja, jaka miała miejsce w polskim Senacie przed przyjęciem uchwały o uznaniu roku 2016 Rokiem Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski. Zaprzaństwo niektórych posłów napawało smutkiem. Z Mieszka zrobiono „wątpliwej jakości chrześcijanina”. Jak można współcześnie wydawać sądy o chrześcijaństwie kogoś, kto żył 1050 lat temu?

Ks. Henryk Zieliński w tygodniku katolickim „Idziemy” wyjaśniał, że wytłumaczenie jest tylko jedno: piewcy złej opinii o Mieszku, poddający w wątpliwość wartość i znaczenie przyjętego przez niego chrztu, są „zaangażowani po uszy w pedagogikę wstydu, która sięga coraz głębiej”: „Przyjmując za dobrą monetę to, co mówili, powinniśmy się zacząć wstydzić nawet za to, z czego chcemy w tym roku być dumni”, komentuje ksiądz publicysta.

Historycy co i rusz łamią jakiś mit, przypisywany księciu Polan, ja choćby ten, że przed ślubem z Dobrawą miał siedem nałożnic. Wspomniany już prof. Andrzej Nowak w jednym z wywiadów zauważył, że Gall Anonim pisał o tym 160 lat po śmierci Mieszka, skąd więc mógł o tym wiedzieć jako dziejopis, który nie dysponował raczej żadnymi źródłami pisanymi na ten temat, a być może jedynie przekazami i legendami?

Kilka dni temu zakończyłam czytać kolejną powieść historyczną Elżbiety Cherezińskiej „Gra w kości”. Opowiada ona o czasach króla Bolesława, zwanego potem Chrobrym. Chrześcijaństwo było już wówczas wśród Słowian zadomowione. Wiele stron powieści poświęconych jest też męczeństwu, a potem kultowi św. Wojciecha. Książe Bolesław zdawał sobie sprawę, jaką moc ma krew męczenników, dlatego nie zgodził się oddać cesarzowi Ottonowi III ciała św. Wojciecha, a oddał mu jedynie… ramię.

Co zrobiliśmy z tamtym i ze swoim chrztem? Socjolog dr Tomasz Żukowski przekonuje, że dla większości Polaków Kościół, to nie tylko tradycja. Polska ma solidne korzenie, bowiem podstawą myślenia większości Polaków jest relacja z Bogiem, a tego socjolog łatwo nie zmierzy, „bo do tego szkiełko i oko nie wystarczą”. Optymistyczna opinia.

Co ja zrobiłam ze swoim chrztem? Nie wiem, jak to się stało, ale gdy trwały zapisy na uroczystości w Poznaniu, byłam tak zajęta różnymi sprawami, że przeoczyłam ten fakt. Olśniło mnie, gdy koleżanka z pracy tak po prostu zaczęła opowiadać, że na stadionie w Poznaniu ma być 40 tysięcy osób na wspólnej Mszy św., i że ona też tam będzie. Do Poznania jest z Płocka dość blisko, pewne też bym pojechała, tak jak jeździłam na pielgrzymki Papieża – ja, człowiek z Pokolenia JP II. Ale w Poznaniu nie byłam. Szkoda, bo 1100-lecia Chrztu Polski już nie dożyję.      

 

Zgodnie z art. 8 ust. 1 Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim wydanym przez Konferencję Episkopatu Polski w dniu 13 marca 2018 r. (dalej: Dekret) informuję, że:

  1. Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Płocka z siedzibą przy ul. Tumskiej 3 w Płocku, reprezentowana przez Biskupa Diecezjalnego Piotra Liberę;
  2. Inspektorem ochrony danych w Diecezji Płockiej jest ks. Dariusz Rogowski, tel. 24 262 26 40, e-mail: inspektor@diecezjaplocka.pl;
  3. Pani/Pana dane osobowe przetwarzane będą w celu zapewnienia bezpieczeństwa usług, celu informacyjnym oraz pomiarów statystycznych;
  4. Przetwarzanie danych jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności, gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem;
  5. Odbiorcą Pani/Pana danych osobowych jest Diecezja Płocka oraz Redaktor Strony.
  6. Pani/Pana dane osobowe nie będą przekazywane do publicznej kościelnej osoby prawnej mającej siedzibę poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
  7. Pani/Pana dane osobowe z uwagi na nasz uzasadniony interes będziemy przetwarzać do czasu ewentualnego zgłoszenia przez Pana/Panią skutecznego sprzeciwu;
  8. Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych oraz prawo ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania zgodnie z Dekretem;
  9. Ma Pani/Pan prawo wniesienia skargi do Kościelnego Inspektora Ochrony Danych (adres: Skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 6, 01-015 Warszawa, e-mail: kiod@episkopat.pl), gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy Dekretu;
  10. Przetwarzanie odbywa się w sposób zautomatyzowany, ale dane nie będą profilowane.

 


Opuść stronę