Error loading MacroEngine script (file: )
Blog rzecznika prasowego

Katolik i kozetka

13.10.2017 | 12:56

Fot: Spotkania z Zabytkami.pl

W ostatnich tygodniach w mediach katolickich natknęłam się na serię artykułów o tym, że katolik nie powinien obawiać się pomocy psychologicznej, a wręcz przeciwnie – tylko psycholog czy psychiatra jest w stanie w pewnych sytuacjach mu pomóc. Sama wiara tego nie zdziała. Nie jestem psychologiem, choć lubię czytywać artykuły o tej tematyce i zgadzam się w zupełności z ks. dr. Jackiem Prusakiem: „Są takie problemy emocjonalne, których nie da się uleczyć jedynie przez modlitwę czy sakramenty. Potrzebny jest drugi człowiek”. Amen. 

Idzie jesień. Niebawem już o godzinie 16.00 po południu świat będzie spowijał mrok. To niedobra pora dla wszystkich, którzy borykają się ze zmartwieniami, kłopotami, mają słabą psychikę, albo - co gorzej - są od czegoś uzależnieni. Po tym, jak papież Franciszek przyznał, że w pewnym okresie swojego życia korzystał z pomocy psychologa, tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że katolikowi, który praktykuje swoją wiarę, uczęszcza w niedzielę na Mszę świętą i systematycznie się spowiada, czasami potrzebny jest psycholog, psychoterapeuta lub psychiatra.

Ja o tym nie wątpię, autorzy przeczytanych przeze mnie artykułów też nie, ale pamiętam, że za zgrozą wysłuchałam kiedyś perory pewnego gorliwego katolika o tym, że sama modlitwa uleczy z alkoholizmu. Tak, pewnie Matta Talbota uleczyła, ale to jednak wyjątek. Podobnie, jak ze zdziwieniem wysłuchałam kiedyś duchownego, który nie wierzył, że ludzie mogą mieć depresję. Mogą i mają. Objawy bywają różne, ale z moich obserwacji wynika, że zaczyna się od smutku. Zwykłego smutku, z którym zwykli ludzie jakoś sobie radzą, ale ludzie chorzy już nie.

Z depresją kojarzy mi się rzeźba Bolesława Biegasa (właściwie Biegalskiego, urodzonego w 1877 roku w Koziczynie koło Ciechanowa, zmarłego w 1954 roku w Paryżu) w naszym Muzeum Mazowieckim w Płocku. Przedstawia mężczyznę, który rękami zakrywa sam siebie, chowa się przed samym sobą i przed światem, nie chce, żeby ktoś go zobaczył. Rzeźba nosi tytuł „Samotność”.

Z tego kokonu trudno wyjść o własnych siłach. Nie ma co łatwowiernie czekać na cud, który nie ziścił się w przypadku znanej mi osoby, której dorosły syn pije od wielu lat i ona od wielu lat modli się o jego trzeźwość, ale cud się nie zdarza. Nie ma co się męczyć, gdy trudno jest poradzić się sobie z samym sobą. Trzeba odrzucić wstyd i lęk, i pójść do specjalisty.

Ks. dr Jacek Prusak SJ, teolog i psychoterapeuta: „Korzystanie z pomocy psychologa nie jest oznaką słabości, ale odwagi, a nawet dojrzałości”; „Pomoc terapeutyczna nie jest tylko ukierunkowana na leczenie zaburzeń psychicznych, ale także na przejście przez wszelkiego rodzaju kryzysy”; „Nie wierzę w cudowne uzdrowienia psychiczne rozumiane w sposób potoczny jako zmiana osobowości. Nie spotkałem takich osób”; „Przeżywając trudności odwołujemy się do wiary, ponieważ ona jest pomocą w ich przeżywaniu i przezwyciężaniu” („Przewodnik Katolicki” nr 37 z 17 września 2017 r.).

Właśnie – pomocą, ale nie terapią. Jeśli ktoś przeżywa problemy psychiczne, ale się modli (niektórzy przecież nie są w stanie tego wówczas robić), to modlitwa jest z pewnością elementem wspierającym, dodaje siły i otuchy, ale to nie to samo co pomoc psychologa, to nie to samo co sesje z terapeutą. Nie łudźmy się, że sama modlitwa wystarczy, bo nie wystarczy: „Finalnie rany leczy Pan Bóg. Ale posługuje się terapią” – uważa Maria Krzemień, psycholog chrześcijański i psychoterapeuta, w wywiadzie pod znamiennym tytułem: „Smutek i lęk, które dominują. Te zaburzenia trzeba oddać Bogu… na terapii” (Portal Alateia, 16 września 2017 r.) .      

Pewnie, że nawet z terapią bywa różnie. Znam osobę, która sama „jakoś” poradziła sobie z dość łagodnymi objawami depresji. I znam osobę, która gdy już się jej nie chciało żyć, poszła do terapeuty. Po około roku orzekł on, że terapia przebiegła pomyślnie i można ją zakończyć. Znam osobę, która musiała brać tabletki, żeby inaczej spojrzeć na świat. I znam osobę, która na wszystkie problemy psychiczne zaleca tylko modlitwę.

Ucieczka w modlitwę przed problemem rozwiąże go tylko chwilowo. Nieraz bez kozetki się nie obejdzie. Bo jest tak, jak śpiewał przed laty pewien artysta: „czasami człowiek musi, inaczej się udusi…”. Czasami człowiek wierzący musi poszukać profesjonalnej pomocy, aby uleczyć swoją psychikę, a ostatecznie duszę. Pan Bóg stworzył na przecież jako psycho-duchowo-fizyczną jedność.

Autor bloga
Elżbieta Grzybowska
Napisz wiadomość

W Kurii Diecezjalnej Płockiej  pełni funkcję rzecznika prasowego oraz sekretarza-asystenta. Jest członkiem Rady Społecznej przy Biskupie Płockim Piotrze Liberze, członkiem Rady Programowej ds. Katolickiego Radia Diecezji Płockiej.

Wcześniejsze wpisy
Archiwum bloga
Wyślij intencję

Wypełnij poprawnie wszystkie pola

Błąd serwera, spróbuj ponownie!



Tu możesz wysłać intencję modlitewną. Otrzymają ją wybrane zgromadzenia zakonne i wspólnoty.

Dziękujemy za wysłanie intencji
Zapisz

Ta strona używa COOKIES. Z pomocą cookies zbieramy dane jedynie w celach statystycznych. Możesz usunąć pliki cookies z dysku twardego a także zablokować ich zapisywanie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

x