Homilia Marsz dla Życia i Rodzin - Katedra 9 Vi 2019 - Zesłanie Ducha Świętego

„ Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi!  Tej ziemi!”

1.

Tak wołał w Zielone Świątki 1979 roku święty Papież z rodu Polaków na ówczesnym Placu Zwycięstwa.

Na Placu Marszałka Piłsudskiego.

Placu, pod którego granitowymi płytami wciąż murszeją fundamenty wielkiej świątyni, wystawionej na znak zwycięstwa Rosji nad Polską.

Te słowa, zaczerpnięte – jak zapewne zauważyliście – z refrenu dzisiejszego Psalmu responsoryjnego nie były okrzykiem bojowym (pamiętacie, jak Józef Wisarionowicz Stalin, nic nierozumiejący ze spraw Ducha dyktator, pytał: „ Rimskij papa- Papież? A ile dywizji ma papież?”)

Tamto wołanie św. Jana Pawła Wielkiego sprzed czterdziestu lat nie było jeszcze jednym apelem politycznym.

Nie było hasłem wyborczym (wybory były przecież wciąż jeszcze fikcją).

Nie było reklamą nowego produktu.

BYŁO MODLITWĄ!

Modlitwą o Zstąpienie Ducha Świętego.

Modlitwą, przez którą Papież – Syn z wciąż jeszcze zniewolonej Polski włączał się w Modlitwę-obietnicę Pana z Wieczernika: „ Ja będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze”.

Modlitwą o zstąpienie na cały Naród tego samego Ducha, który zstąpił w Wieczerniku na Maryję i Apostołów, a oni - wypełnieni tym Duchem - wyruszyli w najdłuższy marsz świata.

Marsz Ewangelii.

Marsz Kościoła.

Misję ogarniającą wszystkie kontynenty.

Modlitwa św. Jana Pawła Wielkiego z Placu Zwycięstwa była modlitwą o tego samego Ducha, o którym św. Paweł pisał w słynnym fragmencie Listu do Rzymian: „ Nie otrzymaliśmy ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliśmy Ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze!” Pamiętam jak dziś te słowa wypisane, wygrawerowane nad głównym wejściem do wielkiej świątyni Stalowej Woli, w której gromadzili się tamtejsi robotnicy, tamtejsza wspaniała „ Solidarność”.To była ich modlitwa: „ Jestem przybranym synem, przybraną córką jednego Ojca w niebie, a nie trybikiem w wielkiej maszynie dziejów, nie robolem, nie masą czy klasą, dlatego mam prawo domagać się godnego życia dla mojej rodziny i dla mnie”.

Tak, to była ich modlitwa!

Modlitwa spełniona!

Modlitwa wysłuchana, bo Naród, Polska – Ojczyzna Papieża Polaka uwierzyła w MOC MODLITWY!

Tak, w moc modlitwy.

Moc modlitwy...

Wiecie dobrze, że w styczniu tego roku – zanim jeszcze wyszły na wierzch te straszne sprawy związane z grzechami niektórych księży, a potem brudne próby dorobienia się na tym złu paru oszustów oraz graczy politycznych - poprosiłem Ojca świętego Franciszka, abym mógł spędzić pół roku w klasztornej ciszy na modlitwie, na kontemplacji, na adoracji, na pokucie i na dziękczynieniu.

Ileż po tym wybuchło komentarzy.

Że to dziwna decyzja.

Że czegoś się boi.

Że ucieka.

Że zostawia swoją owczarnię.

Zobaczcie, w jakich czasach przyszło nam żyć! W czasach, które dziwią się, że Biskup, który ma być pasterzem, ale pasterzem rozmodlonym i pasterzem spragnionym Boga, po 22 latach niełatwego posługiwania biskupiego pragnie udać się jak Chrystus na pustynię! W czasach, które oskarżają pasterza, wierzącego w skuteczność modlitwy za swoich kapłanów i świeckich, wierzącego w moc adoracji i kontemplacji.

Oskarżają, że się boi i ucieka!

Zapewniam Was kochani - biskup Piotr nigdy się nie bał i nie uciekał.

Ani wtedy, kiedy jako kleryk wcielony przez Jaruzelskiego na dwa lata do wojska, stawał na nocnej warcie w Bartoszycach nad Łyną z różańcem w ręku!

Ani wtedy, gdy musiał rozprawiać się z „ lawendową mafią” i z bólem rozwiązywać jako nieraz pierwszy biskup w Polsce gorszące problemy.

Ani wtedy, gdy ostrzegał przed finansowaniem in vitroz pieniędzy podatników czy przed rozpijaniem młodzieży podczas imprez nad Wisłą.

Biskup Płocki nie uciekał, gdy trzeba było przypominać zasługi prezydenta Płocka Drętkiewicza, choć wielu było takich, co chcieli zapomnieć; gdy trzeba było przypominać konkretnych ludzi „ czerwca’ 68” w Płocku i Radomiu, choć nie zawsze i nie wszystkim było po drodze z Kościołem; gdy trzeba było, całkiem niedawno, bronić Księdza Tadeusza z Górek, zasłużonego kapelana „ Solidarności”, choć to też nie było proste.

Biskup Płocki, nie uciekał także wtedy, gdy już wcześniej, nieraz dwa razy do roku, udawał się na kilka, kilkanaście dni do klasztoru kamedułów, albo gdy ostatnią Pasterkę odprawiał nie w blaskach swojej katedry, lecz w ubożuchnym klasztorze kontemplacyjnym kilkunastu sióstr klarysek w Przasnyszu.

3.

Drodzy Małżonkowie, Rodzice, Babcie i Dziadkowie, Kochane latorośle, to nie jest usprawiedliwienie! To prawda, która musi wybrzmieć tu w Płocku na rozpoczęcie tegorocznego Marszu dla Życia i Rodziny - marszu tak wspaniale pomyślanego jako Marsz dla Życia i Rodziny Śladami św. Jana Pawła II.

Marszu, który uświadamia nam, jak wielkim darem dla nas, dla całej naszej Ojczyny, dla odzyskania przez nią Niepodległości i Wolności była jego modlitwa z Placu Zwycięstwa i całe jego ŻYCIE MODLITWY I Z MODLITWY!

Marszu, który uświadamia nam również, jak wielką moc ma modlitwa w życiu chrześcijańskiego małżeństwa, w życiu zdrowej rodziny. Cudownie głęboko pisze o tym pewna para małżeńska, Joanna i Norbert. Posłuchajcie ich wyznania:

„ Modlitwa stwarza przestrzeń, w której możemy lepiej zrozumieć siebie. Ale [tylko taka] modlitwa, która staje się czasem <miłosnego przebywania z Bogiem>. Oddajemy w niej inicjatywę Panu Bogu. Przekazujemy pałeczkę w Jego ręce i przyjmujemy czas modlitwy jako dar nam dany, a nie jako nasz prezent dla Niego. Dzięki takiemu rozumieniu modlitwy uczymy się postawy zasłuchania w naszego Rozmówcę. Tym samym wypełniamy naszą chrześcijańską misję: bycia zasłuchanymi w Jego Głos. Pan Bóg jest wzruszony, kiedy chcemy całymi sobą usłyszeć to, co On do nas mówi. Miłosne przebywanie z Bogiem powoduje, że zmienia się nasz sposób myślenia o sobie, innych ludziach i otaczającym mnie świecie. Zmienia się, co najważniejsze, na lepsze. Skąd taki wniosek? Ano stąd, że obcowanie z <tym, który jest źródłem Miłości> powoduje, że doświadczenie miłości coraz bardziej nas przenika. Tutaj możemy czerpać jak ze źródła. Tutaj uczymy się cierpliwości, przebaczania, dawania i przyjmowania. To tutaj się zatrzymujemy, uspokajamy i tym samym dystansujemy do spraw i ludzkich słabości. Czy Ty – Czytelniku - nie chciałbyś, aby Twój współmałżonek codzienne pił z takiego źródła? Czy nie chciałbyś, aby przybywało mu miłości, mądrości, dobroci, cierpliwości, łagodności?” – pytają na koniec Joanna i Norbert, Norbert i Joanna.

Niech tegoroczny płocki Marsz dla Życia i Rodziny Śladami św. Jana Pawła II pomoże nam również wryć w serca i myśli Jego słowa, które ktoś nazwał wciąż niespełnionym płockim testamentem Ojca świętego.

Te słowa: „ Przywracajmy blask naszemu pięknemu słowu uczciwość: uczciwość, która jest wyrazem ładu serca, uczciwość w słowie i czynie, uczciwość w rodzinie i stosunkach sąsiedzkich, w zakładzie pracy i w ministerstwie, w rzemiośle i handlu, uczciwość, po prostu uczciwość w całym życiu. Jest ona źródłem wzajemnego zaufania, a w następstwie jest także źródłem pokoju społecznego i prawdziwego rozwoju”.

Zauważyliście?? Ojciec święty mówił także o „ uczciwości w rodzinie!”

Także w rodzinie!

Oto – Kochani Moi - Przesłanie na nasz Marsz.

I słowo życia:

Uczciwość i modlitwa w rodzinie!

Uczciwość i modlitwa! Amen.